To jest moje może trzecie podejście do botwinki, uderzyło mnie w tym roku jak obojętnie od lat przechodzę latem koło tego warzywa. Niby zawsze wiedziałam, że coś takiego jest i "z czym to się je", ale jakoś nigdy w warzywniaku do rąk i na ladę nie trafiło. Ostatnio to się zmieniło i zaczęłam intensywnie myśleć nad wykorzystaniem jej w kuchni. I tak na pierwszy ogień poszedł kurczak w sosie z botwinki, którego zdjęcia wyglądały jak przygotowane w najgorszym horrorze.. Serio. Kurczak zalany oczywiście botwinką i sosem czerwonym jak krew. Niesamowity widok na talerzu i zdjęciu. Następnym razem będzie mniej pośpiechu, a więcej ujęć i na pewno się coś znajdzie. A dla Was w takim razie delikatna zupa z botwinki.