Ostatnio zaczęliśmy z M. oglądać serial Outlander i co mnie bardzo zdziwiło strasznie nas wciągnęło. Poważnie nie spodziewałam się, że serial określany jako dramat, kostiumowy, romans, sci-fi będzie jakoś super powalający i z takim raczej nastawieniem zasiadłam do oglądania. Nie będę twierdzić, że serial wciągnął mnie od pierwszej minuty, bo tak nie było. Pierwszy odcinek raczej przemęczyłam, ale od drugiego akcja ruszyła i faktycznie zaczęłam oglądać z ciekawością co będzie dalej, później dołączył M. i tak nagle się okazało, że wieczorami zasiadamy wspólnie do oglądania. Prawdziwą zaletą tego serialu są widoki, serial kręcono w Szkocji gdzie przy okazji rozgrywa się akcja, więc można nacieszyć się ogromną zielenią tak charakterystyczną dla północy Wielkiej Brytanii.